hootel.pl

sobota, 5 lipca 2014

Armenia 2014 – relacja z podróży część 3 (Muzeum Folku, Garni, Geghard, jezioro Kari, góra Aragats)



Mleczne Podróże, czyli najlepsze promocje lotnicze Armenia 2014 – relacja z podróży część 3 (Muzeum Folku, Garni, Geghard, jezioro Kari, góra Aragats)

Pora na trzecią część relacji z Armenii. Dzisiaj zapraszamy do Muzeum Folku, Garni, Gegharda oraz nad jezioro Kari i na górę Aragats.



Dzień szósty – niedziela, 15 czerwca 2014


Chcieliśmy wybrać się do Fabryki Koniaku Ararat, aby oprócz zapoznania się z produkcją, skosztować koniaku i zdecydować czy go lubimy czy też go nie lubimy, kupujemy do domu czy nie. Niestety nie skorzystaliśmy, gdyż cena była wysoka: 4500 dram za skosztowanie dwóch koniaków 3 i 10 letniego lub 10000 dram za skosztowanie 3, 10 i 20 letniego.


Rano ruszyliśmy do Muzeum Folku. Dwupiętrowe muzeum zgromadziło część dziedzictwa kultury i sztuki Armenii. Rzeźbienie w drewnie na naczyniach użytkowych, talizmanach wywołuje podziw tego misternego kunsztu. A Stefcię mogliby zatrudnić do opisów koronek i haftów zgodnie z techniką wykonania. W muzeum brakuje jednak dłuższych opisów poszczególnych eksponatów.


P1300900


P1300910


P1300981


P1310020


P1310024


Na dzisiaj zostały nam jeszcze trzy rzeczy: Garni, Geghard (obydwa leżą przy tej samej drodze, która kończy się w Geghard) oraz wjazd na górę Aragats (pol. Aragac, nie mylić z Araratem!)


Garni to jedyny obiekt hellenistyczny w Armenii (1000 dram 10:20 w lecie, możliwość zwiedzania nocnego g.20-23 za 1200 dram).


s


P1310062


P1310124


Tu poznaliśmy grupę Polskich geologów, ale na delegacji -pozdrawiamy! Geolodzy zaprosili nas na wspólne zwiedzanie Garni z przewodnikiem, więc się dołączyliśmy – bardzo dziękujemy!


P1310081


P1310084


P1310105


Dzięki nim mogliśmy zobaczyć łaźnie, które są pokazywane tylko grupom. W łaźni zachowany został fragment mozaiki z tekstem „Pracujemy, ale nic z tego nie mamy”. Większą mozaikę z tego miejsca można podziwiać w Muzeum Historii Armenii w Eyrwaniu.


P1310112


P1310118


Następny przystanek to leżący niedaleko od Garni Geghard – monaster z XIII wieku, który zrobił na nas chyba największe wrażenie, pomimo niedzielnych tłumów turystów.


2014-06-15 14.32.41


P1310139


Wiele pomieszczeń monasteru zostało wydrążone w skale od góry. Krzyże, płaskorzeźby i ogólny klimat bardzo nam się spodobał.


P1310148


P1310201


P1310276


Przed główną bramą warto wspiąć się po schodkach i pójść do góry ścieżką tak daleko ile się da, żeby popodziwiać widoki i znaleźć ukryte jaskinie oraz część świątyni.


P1310214


P1310265


I jeszcze oświecona Stefcia :)


2014-06-15 14.36.07


P1310154


Wieczorem pojechaliśmy w góry z celem pochodzenia po górach i może zdobycia południowego szczytu góry Aragats/Aragatc (nie mylić z Araratem!)


Droga do jeziora jest w różnym stanie, dobrze jest mieć samochód o wysokim zawieszeniu (a przynajmniej wyższych niż standardowo). Po drodze podziwiamy ładne widoki, obozy pasterzy z owcami i krowami. Dodatkowo podziwiamy samochody, które zjeżdżają z góry – w Polsce nie jeden by się zastanawiał czy wsiąść do takiego samochodu i jak daleko dojedzie.


Najgorszy fragment drogi jest… 50-100m od celu. Przed kilka metrów brakuje asfaltu, droga biegnie „jak chce” przez wydrążone wodą i śniegiem dziury. Na szczęście udaje się dojechać w jednym kawałku.


P1310341


P1310347


P1310352


Dojechaliśmy do jeziora Kari (ang. Kari Lake, orm. Kari Lich). Jest to miejsce położone na wysokości 3200 m n.p.m. Tuż na samym końcu (początku?) drogi znajdziemy hotel z restauracją. Są też przemiłe i kontaktowe psy. Pytamy się o nocleg – na szczęście jest coś wolnego, ba raczej byliśmy jedynymi turystami. Obsługa jest wesoła i życzliwa. Za nocleg płacimy 15 000 AMD (115 PLN) za wieeeeeelki pokój (w sumie 2 pokoje) dla 2 osób ze śniadaniem w cenie. Opcja bez śniadania kosztuje 10 000 AMD (ok 75) PLN.


Wieczorna panorama na dobranoc:


2014-06-15 20.45.41


Wieczór stał się zimny, wietrzny i burzowy, co też miało swój urok i grozę. W tę pogodę zjedliśmy khasz, który jest na te warunki najlepszy. Tłusty, smakowy i mięsny. Czytaliśmy o nim, że okropny, że śmierdzi, że bez wódki to się tego nie tyka, ale jak dla nas normalna zupa, jedynie Stefcia by ją doprawiła pieprzem. Zamówiliśmy armeńską herbatę, która okazała się herbatą z tymianku, ale naturalną z gałązkami, a nie z torebki.


2014-06-15 21.02.45


P1310373


2014-06-15 21.10.41


Jest już późno, a plan zakłada pobudkę o 5 rano. Chcemy kupić ormiańskie piwo na kolację, ale nie ma…. Są tylko zagraniczne, decydujemy się na czeskiego Koźla. Po raz kolejny ćwiczymy armeńskie słowo dziękuję – „szaraganatiu” i jak zawsze próby powiedzenia coś w tubylczym języku wzbudza wesołość i przychylność.


Aragats ma cztery szczyty:


Północny (North) 4090 m

Zachodni (West) 3995 m

Wschodni (East) 3908 m

Południowy (South) 3879 m


Na południowy i wschodni można spokojnie wejść od strony jeziora. Z kolei wejście na szczyty wschodni i północy robi się raczej od innej strony góry. Dodatkowo, ze względu na warunki trzeba już mieć jakieś doświadczenie wspinaczkowa oraz przynajmniej dobry sprzęt.


Nasz plan (przed podróżą) obejmował wejście na szczyt południowy, oraz jest jeśli będzie czas – także na zachodni. Na miejscu okazało się jednak, że zarówno na szczycie południowym jak i zachodnich w dalszym ciągu leży jeszcze śnieg. Wobec tego nastąpiła zmiana planów – idziemy tak blisko szczyty południowego na ile pozwolą warunki na „szlaku” oraz pogoda.


Dzień siódmy – poniedziałek, 16 czerwca 2014


Mieliśmy wstać o 5 i tak zrobiliśmy, ale pogoda nie pasowała na wyprawę, nie było nic widać, nad jeziorem panowała szarość. Poszliśmy dalej spać wstaliśmy o 7 i było już lepiej.


P1310384


P1310388


P1310391


Zjedliśmy śniadanie i ruszamy na szczyt. Zdobyliśmy szczyt, który wydawał się tym właściwym, a tu okazuje się że jesteśmy za nisko. Idziemy na kolejny, choć droga jest kamienista, z różnymi kamieniami, często się ruszającymi.


2014-06-16 09.21.14


P1310408


P1310412


P1310414


Po drodze zaliczam dosyć solidną glebę schodząc z kamieni. Według Stefci wyglądało to groźnie, ale na szczęście skończyło się tylko na ranach dłoni (a nie np. na rozwaleniu czaszki)


I dwie panoramy zrobione na szczycie jednego z pagórków (widoczna grań to droga na południowy szczyt Aragatsu, droga którą idziemy)


2014-06-16 09.47.52


2014-06-16 09.48.28


Kari Lake gdzieś tam w tle…


2014-06-16 10.30.46


Na pagórku:


P1310429


P1310435


Czerwiec – przyroda już jest obudzona po zimie…


P1310446


P1310452


P1310453


P1310455


Po drodze mijamy wszechobecne jęzory śniegu (a mamy czerwiec). Idziemy, nie śpiesząc się, w słońcu, zrelaksowani, a tu nagle jakieś stłumione grzmoty.


P1310458


Chwile później widzimy nadchodzącą, a raczej pędzącą biało-czarną chmurę, która nadciąga z jednej strony góry, a z drugiej strony góry widzimy chmury białe, które idą w kierunku czarnej chmury. A my oczywiście po środku na grzbiecie góry.


s


2014-06-16 11.19.00


2014-06-16 11.26.23


zzs


2014-06-16 11.26.31


2014-06-16 11.29.30


Szybka decyzja. Dwa prądy wiatru równa się grad, a że słychać grzmoty to będzie i solidna burza. Schodzimy obserwując chmury. Widać już, że nie daleko od nas już zaczęło padać. Schodzimy dalej po kamieniach, które nie dają możliwości schodzenia szybko, grozi to wiadomo czym. Trzeba ważyć każdy krok, sprawdzać solidność i „ruchliwość” kamienia.


Nadal świeci słońce, wieje mocniejszy wiatr i nagle spada nam na głowę grad.


2014-06-16 11.54.03


Zachmurzony szczyt Aragatsu:


2014-06-16 12.02.36


Cieszymy się, że tylko on, a nie deszcz. Deszcz utrudniłby nam bezpieczne zejście. W połowie trasy do jeziora przestał padać grad, chmury stanęły nad szczytami góry. Nasz docelowy południowy szczyt góry Aragac (Aragats) jest spowity ciemnymi chmurami i raczej nikt tam nie chciałbym się obecnie znajdować!


W hotelu z widokiem na jezioro, rozgrzaliśmy się kawą, zjedliśmy kebab z lawaszem i danie niespodziankę, wybierane po znaczkach. Okazało się ono pieczonymi warzywami. Menu w hotelu jest tylko po armeńsku i rosyjsku.


P1310465


P1310471


Odpoczęliśmy i zjechaliśmy na dół. Niżej (jezioro jest na 3200 m n.p.m.) panowała już o wiele lepsza pogoda.


P1310476


P1310481


P1310483


Popołudnie spędziliśmy w stolicy kraju. Odwiedziliśmy targowisko, księgarnię. Na kolekcję zjedliśmy zupę Pipe oraz pelmeni – pierogi.


s


P1310490


Następnie ruszyliśmy na poszukiwanie raków. W wielu miejscach podczas podróży widzieliśmy reklamy w pubów, które serwują piwo z rakami. Znaleźliśmy takie miejsce. Ponoć ich specjalnością są raki w piwie wg receptury armeńskiej. Zamawiamy 10 sztuk raków rozmiaru M (takie mają menu…).


2014-06-16 20.23.13


P1310492


Czekaliśmy na raki dobrą godzinę w trakcie której pub zapełnił się kibicami – w końcu mamy mistrzostwa świata. Trafiamy na mecz Portugalia- Niemcy, większość klientów pubu jest za Niemcami. Ale nie wiemy dlaczego…


http://ift.tt/1jTQDJT

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz